2015

„B Ł Y S K A W I C A”  

kronika KOŁA SEP nr 28 ZIEMI NYSKIEJ

Mijają dni.., tygodnie… Minął już rok jak narodziła się  „Błyskawica”. Czas na kolejne informacje z życia koła SEP nr28 Ziemi Nyskiej.

Karnawał 2015   i … tradycji staje się zadość – multum atrakcji w trzy dni.

 2015 – 01 – 16 / 18    Wyjazd do Krakowa. Po drodze zapoznanie się z nową i starą techniką. Wycieczka techniczna do czarnej kopalni – kopalni węgla kamiennego, a dla przeciwieństwa będzie też i biała kopalnia – kopalnia soli,  ale po kolei. Pobyt w kopalni Guido w Zabrzu zaczynamy tradycyjnym w kopalni cechunkiem – przydziale  zadań dla załogi na szychtę (dla nas podział na grupy). Z hełmem na głowie pamiątkowe zdjęcie przed zjazdem na dół. Dzwonki sygnalisty i mkniemy z szybkością 6 – 8 m/s w dół. Czuje się to w uszach. Urobek – węgiel 16m/s (to 2 raz szybciej). Zatrzymujemy się na poziomie 170metrów  i… jesteśmy w całkiem innym świecie. To podziemne muzeum sprzętu i historii górnictwa. Tu jest wszystko co związane z klimatem, techniką i tradycją kultury kopalnianej poparte barwnym opisem w formie opowieści w „śląskiej godce” przez przewodnika – dawnego pracownika dozoru kopalni przedstawiane z zaangażowaniem i fachowo. Czas zagłębić się we współczesne górnictwo. To poziom 320m. Tutaj zobaczyliśmy sprzęt ciężki do wydobycia – fedrunku węgla oraz jedyną w Europie podwieszaną kolejkę górniczą. Po tej wizycie wiemy już jak wygląda kombajn węglowy, transporter rynnowy czy łańcuchowy, elektryczna stacja rozdzielcza, chodnik z obudową, przodek, ściana wydobywcza. Odwiedziliśmy też klimatyczny pub Hala Pomp gdzie pijemy piwo „Guido” z gliwickiego browaru i wymieniamy się informacja mi z uczestnikami poszczególnych grup na temat specyfiki elektryki w górnictwie. Choć nie do końca usmoleni jak prawdziwi górnicy z oddziałów wydobywczych, ale po 3 godzinach pobytu pod ziemią z ulgą witamy promyki słońca na nadszybiu z postanowieniem odreagowania. Dyskusja z podziemnego pubu przenosi się na forum foteli autokaru. Po „turystycznej szychcie” w kopalni jedziemy na spotkanie z miastem w którym królowie ongiś jeździli konno – to znana stara stolica Polski Kraków.

Stacjonujemy opodal  królewskiej siedziby w hotelu ”Pod Wawelem”. Nowoczesny z pięknymi widokami na stary Kraków i królową polskich rzek Wisłę.  Krótki odpoczynek i idziemy pokłonić się wawelskiemu smokowi, choć obecny metalowy, ale nadal zionie ogniem(gazowym). Spacerkiem nad Wisłą wracamy. Po krakowskim powitaniu grodu Kraka czas na obiad w restauracji hotelowej – drobna uczta dla żołądka. Ta ważniejsza uczta to uczta dla duszy, którą wkrótce rozpoczniemy to- operetka „Zemsta nietoperza” Johanna Straussa. Kompozycja „króla walca” jest prawdziwą ucztą nie tylko dla melomana. Wystawiana w nowoczesnym obiekcie Opery Krakowskiej dysponującej wieloma możliwościami technicznymi w reżyserii Janusza Józefowicza przeniosła nas w atmosferę XVIII wiecznego Wiednia i ożywiła nasze wspomnienie niedawnego w nim pobytu. Wiedeń to muzyka, a poznaje ją ten, któremu chociaż raz zaszumiał… szampan w głowie. Czy będzie powtórka?… bal przed nami. Radosny nastrój operetki, świeże rozśpiewane wspomnienia Wiednia zachęcają do poznania też Krakowa o nocnej porze. Kraków nocą był udziałem małych grup udających się „w miasto” lub w pokoju hotelowym konsumować… wspaniały nocny  widok na stary Kraków i nurt Wisły, podziwiać kolor  wody  ogni… i szklane błyszczące oczy samochodów w dali. ”Kraków by night”. Rano wstań!

Poranną lustrację zabytków czas zacząć. W programie spotkanie z licencjono- wanym przewodnikiem miejskim i na początek zwiedzenie jednego z kultowych miejsc Krakowa – dzielnicy żydowskiej(Kazimierz). Informacje przewodnika zapewne każdemu z nas uzmysłowiły jak z jednej strony ciekawa i zajmująca, a z drugiej tragiczna i okrutna była historia tej dzielnicy i jej mieszkańców. Jak temat pracy naukowej – skomplikowany i trudny do zapamiętania w całości, ale słuchaliśmy z uwagą.  W miarę krótko przypomnę. Kazimierz jak i inne zabytki Krakowa na liście światowego dziedzictwa UNESCO od 1978 roku.

Wyróżniające się zabytki to:

  • Kościoły:
    • Paulinów na skałce
    • św. Stanisława
    • Panteon Narodowy:
      • Bożego Ciała
      • św. Katarzyny
      • św. Trójcy ze szpitalem Bonifatów
  • Synagogi żydowskie – przy ul. Szerokiej jest ich pięć. Między innymi:
    • Najstarsza – Stara Bożnica (zbiory judaistyczne – muzeum)
    • Czynna Bożnica Remuh, a obok Cmentarz( Kirkuk) – jeden z najstarszych w Europie, dawny rynek wraz z ratuszem (Plac Wolnica).

Tu czuje się ten inny klimat, te wąskie uliczki  są historią nie tylko poszczególnych ludzi , ale całej diaspory żydowskiej Krakowa. Dziś ta społeczność liczy około 150 osób, ale klimat dawnych lat powoli wraca. Nasyceni ciekawą i niepowtarzalną atmosferą  „dzielnicy żydowskiej” zmieniamy klimat. Po południu w „czasie wolnym” np. udajemy się (może nie wszyscy) krakowskimi Plantami na Rynek Główny w rejonie którego czeka na zwiedzających moc zabytków budowanych tu przez wiele wieków (sugestie do zwiedzania w programie koleżanki Doroty ). Być na Starym Mieście – w „zagłębiu zabytków” to także głębiej poczuć zapach starych murów i krakowskich dorożek… Dość samowoli, teraz udajemy się na wspólny obiad i Zabawę karnawałową z DJ na VI piętrze hotelu „Pod Wawelem”.

Ponownie owładnięci nocnym widokiem wiekowego Krakowa i pięknych pań spędzamy kolejny upojny wieczór tym razem pod dyktando charyzmatycznego DJ-eja. Zabawa w tak doborowym towarzystwie jak nasze miłe koleżanki, wspaniałe sympatyczki koła, no i całe grono panów – to przyjemność. Dodatkowa atrakcja to toasty i życzenia dla państwa Violetty i Krzysztofa Wodeckich, którzy niedawno zdecydowali się na wspólną dalszą drogę życia. Serdeczne  GRATULACJE !!        Czas pędzi jak szalony….

Nie ma spania – zegar do obejrzenia! Wizyta w Collegium Maius UJ gdzie o 9.00 dworską melodią i studencką pieśnią „Gaudeamus Igitur” przywitał nas stary zegar grający (z 1465 r. – dziś jego IV generacja po remoncie w 2000 roku) z korowodem figur zegarowych – postaci związanych z Uniwersytetem Jagiellońskim, zresztą dziś to całe Collegium Maius to wielkie muzeum –  Muzeum U J do obejrzenia przyrządy astronomiczne związane z Mikołajem  Kopernikiem, Globus Jagielloński jeden z najstarszych globusów. Na nas czeka już kolejna atrakcja. Krótka  wizyta w Sukiennicach. Przechadzamy się tradycyjnie wzdłuż straganów, by „po drodze” wejść do Galerii Polskiego Malarstwa i Rzeźby XIX w, gdzie można zobaczyć dzieła Matejki, Chełmońskiego, Gierymskiego czy Podkowińskiego. Dla ukoronowania wrażeń jeszcze pobyt w Muzeum Archeologicznym …. Uff strasznie dużo tego.

Był „czarny kominiarz” teraz czas na „białą damę”. Udajemy się do Wieliczki,  by odwiedzić królową polskich kopalń. Trudno będzie opisać 700 letnie przedsiębiorstwo i jego historie, tym bardziej, że czasy są prawie legendarne. Legenda księżnej Kingi, a później najwspanialsza komnata na dole wielickiej kopalni. Dziś to już Pomnik Historii.

Czas na magiczną podróż podziemnym labiryntem solnych korytarzy obok słonych bajkowych jeziorek. Będziemy podziwiać unikalne pejzaże komnat i kapliczek, poznawać tradycję i historie górniczego etosu i jedyne w swoim rodzaju solne dzieła sztuki. Schodzimy po drewnianych schodach szybu (380 schodów; inaczej jak w „Guido”). Oprowadzani przez przewodnika , może czasem nawet trochę poganiani zapoznajemy się z historią i zwiedzamy podziemne „muzeum”. Komora „Urszula” – pies węgierski (wózek drewniany) poruszający się po drewnianych podkładach; komora ”Mikołaja Kopernika” – solny pomnik Mikołaja Kopernika {M.K. prawdopodobnie był w kopalni}; kaplica św. Antoniego – najstarsza barokowa z 1690r.a w niej kaganek , żyrandol,  ”miękkie rzeźby” ; komora Kazimierza Wielkiego – drewniany kierat konny typu saskiego (udźwig do 2ton); kaplica św. Kingi największa i najpiękniejsza lśniąca wyjątkowym blaskiem kaplica kopalni. Tu znajduje się jedyny na świecie solny pomnik Jana Pawła II i ampułka z kroplą Jego krwi (podarowana przez kard. Dziwisza w 2011roku). Ołtarz główny z krzyżem papieskim, kaplica Zmartwychwstania  Pańskiego, kaplica Matki Bożej z Dzieciątkiem i wiele innych unikalnych, jedynych w swoim rodzaju solnych dzieł sztuki. To trzeba zobaczyć i podziwiać. Komora „Michałowice” – najwyższa 35m, tu można podziwiać kunszt  górniczych cieśli; komora „Weimar” z jeziorkiem i Skarbnikiem; komora „Warszawska”, gdzie odbywają się największe uroczystości górnicze i bale. Ponadto jest Muzeum Żup Solnych i Groty Kryształowe – podziemny rezerwat przyrody nieożywionej. Komora Budryka w której znajduje się „Karczma Górnicza” i tu na zakończenie solnej trasy czeka nas posiłek. Posiłek podany w niespotykanej nigdzie indziej solnej oprawie – z solnej kuchni (gotowany na dole) w solnej komorze, w solnej atmosferze nabiera szczególnego charakteru –  nikt też nie dosalał. Warto zejść pod ziemie, bo tu potrawy mają … głęboki smak w przenośni i dosłownie. Nawet napoje po kilku godzinnym pobycie w solnych korytarzach smakują inaczej. Na powierzchnię wynosi nas górnicza winda i z zadowoleniem będziemy gustować w ziemskich innych smakach w drodze powrotnej.

 Na pewno było to ciekawe przeżycie, a wspomnienia pozostaną na długi czas, by to utrwalić niektórzy zakupili pamiątki solne czy węglowe no i cały bagaż wspomnień i wspólnych miłych chwil „karnawału 2015” zabierają ze sobą. Jak karnawał i dobra zabawa, a do tego festiwal atrakcji to na pewno …. koleżanka  Dorota Stecko organizatorem tego jest. To szczęście, że taka osoba jest wśród nas. Och szczęśliwym być, szczęśliwym być… i więcej nic. Piękne dzięki od wszystkich uczestników wycieczki  Koła SEP nr 28 Ziemi Nyskiej.

2015 – 01 – 16   Ostatnie pożegnanie.  Zmarł kolega mgr inż. Janusz Kukuryk wieloletni członek SEP naszego Koła. Żegnaj kolego.

2015  – 02 – 12    Spotkanie członków koła. To czwartek – ale ten to taki jedyny  w roku (nie ze względu na zebranie koła) – to  t ł u s t y  czwartek.

Słuchamy prelekcji technicznej kolegi Mariana Osipiuka na temat „Pomiar i rozliczenie energii elektrycznej”. Kolega Marian przedstawił  nam zabytkowe urządzenia do pomiaru „prądu” (XIX w.) oraz omówił  sposoby sprzedaży energii elektrycznej wg starych faktur i umów, które są w posiadaniu Muzeum Energetyki w Niemodlinie. Była to dla nas ciekawa lekcja starej techniki oraz możliwość zobaczenia interesujących, pokrytych „historycznym kurzem” dokumentów naszych dziadków i pradziadków. Następnie Prezes Koła przedstawił i omówił „Plan Pracy Koła na 2015 rok”; potem kawa (herbata) i oczywiście paczki, by lepiej się myślało, bo z pustym brzuszkiem to ciężko. Oj, duuuży brzuszek mieli niektórzy. Co uradzono odsyłam do protokółu zebrania do wglądu u koleżanki Doroty Stecko – sekretarza koła. Ja planów zdradzać dzisiaj nie będę, bo chciałbym by „kronika” była źródłem informacji dla ciekawych.

Co nowego w niedalekiej przyszłości … może o nietypowych atrakcjach – przeczytamy, zobaczymy.

Kolejny dzień pracy w najbliższej perspektywie, więc …. do domu czas.

Jak tu nie twierdzić, że każde zebranie w kole SEP nr 28 Ziemi Nyskiej ma swój osobisty i niepodważalny urok.

2015 – 05 – 27 –   Elektrownia Opole – wycieczka techniczna dla doskonalenia ducha technicznego, a dla ciała … biesiada energetyczna pod wiatą myśliwską w Jakubowicach.

Koło… —  skojarzenie  – musi się kręcić. Nasze Koło SEP nr 28 Ziemi Nyskiej też ciągle aktywne. Tym razem za sprawą koleżanki Doroty Stecko głównego organizatora i dowódcy wycieczki. Zwiedzamy Elektrownie Opole. Właściwie to obiekt  PGE  GiEK S.A.  Oddział Elektrownia Opole  {tłumaczę: Polska Grupa Energetyczna; Górnictwo i Energetyka S.A. Oddział Elektrownia Opole}, gdzie są 4 bloki energetyczne o łącznej mocy zainstalowanej 1492 MW, osiąganej 1532, którą zakończono budować w 1997roku ( miała być rozbudowa na do 6 bloków). W tym roku ruszyła wyczekiwana rozbudowa o dwa bloki, ale czas zrobił swoje i będzie to nie kontynuacja rozbudowy, ale całkiem nowa budowa (2 bloki po  900MW – wg najnowszych standardów „produkcji” prądu). Jest to największa inwestycja przemysłowa w Polsce po roku 1989, a także i w energetyce. Nie będę przytaczał liczb i danych dla indywidualnego przypomnienia załączam schemat funkcjonowania Elektrowni Opole (stara EO). Będąc oprowadzani przez przewodników – inżynierów, pracowników EO mieliśmy możliwość konfrontacji oglądanych na pokazie schematów i zdjęć z rzeczywistością to – zawsze było większe i potężniejsze jak sobie wyobrażaliśmy. Ciekawa, nowa nastawnia – sterownia, choć jeszcze niedokończona daje obraz przyszłej pracy kompleksu. Plac budowy nowych bloków robi również wrażenie. To będzie coś naprawdę dużego. Z głową pełną urealnionych wyobrażeń o Elektrowni Opole żegnamy ten przybytek współczesnej energetyki. Jeszcze wspólne zdjęcie i już żyjemy oczekiwaniami na dobre jedzonko, a było, było – paluszki lizać.

Krótka podróż i wita nas widok pięknie położonej na skraju lasu wiaty myśliw-skiej Darz Bór w Jakubowicach. Tam już pali się wspaniałe ognisko – rożno, a to za sprawą kolegi Wojtka Trzaskowskiego – wspaniałego kwatermistrza…  tak to stare harcerskie i wojskowe słowo lepiej oddaje charakter i zakres działania niż ~logistyka~. Pędził z Opola co koń wyskoczy (mechaniczny), by powitać nas palącym się ogniem i ciepłym bograczem – zupą gulaszową. Wojciechu jesteś wspaniały! Tak orzekliśmy my i nasze puste żołądki też. By brzuszki były pełne to były kolejne specjały (przygotowane przez kol. Dorotę) …. kiełbaska z rusztu, karczek, kaszaneczka, nie wspominając o napojach. Tu specjalne podziękowanie dla sponsora mocnej wody niegazowanej. Człowiek jest zadowolony gdy syty i w duszy mu gra. By dusza się weseliła tradycyjnie jest na posterunku nie tylko energetycznym, ale i kultury SEPowska orkiestra rodem z Niemodlina pod kierownictwem kolegi  Rozlazłego Piotra i jego wspaniałych kolegów, a naszych przyjaciół – sympatyków koła SEP Ziemi Nyskiej w składzie: panowie R. Kobylański -saksofon, A. Ostrowski-akordeon, M. Ostrow ski- perkusja. Uciesznych akordów nie brakuje.

Chwile zaciekawienia wzbudził kolega Lech Kotliński wręczając prezesowi koła a równocześnie kustoszowi Muzeum Energetyki w Niemodlinie koledze Maria- nowi Osipiukowi starą, 30-to letnią, ale na „chodzie” żarówkę z latarni morskiej na Helu(zasięg światła tej latarni przy wykorzystaniu żarówki i soczewki Fresnela wynosił 17 Mm). Kolega Marian otrzymał też kilka starych wydawnictw Oddziału Opolskiego SEP. Szczegóły do „zdobycia” na stronie Muzeum Energetyki lub naszej sep.nysa.pl w linkach. W ten krótki wieczór atrakcji wiele.                                                                                

Spalone żagwie ogniska nieubłaganie odmierzają czas; czas radości, czas relaksu i klimatycznego spotkania członków nyskiego koła SEP i ich sympatyków.

To wszystko za sprawą znakomitych organizatorów Doroty Stecko i Wojciecha Trzaskowskiego przy wsparciu orkiestry.

Dzięki, za te wyborne chwile. Może organizatorzy dadzą namówić się na kolejne….

2015 – 05 – 27  Koło SEP nr 28 Ziemi Nyskiej  gospodarzem wyjazdowego zebrania Zarządu Oddziału Opolskiego SEP na których to zarząd

Oddziału zapoznaje się z lokalną specyfiką działania kół SEP.

Zebranie odbyło się w murach historycznego „Fortu II” w Nysie.

 Roczny plan pracy Zarządu Oddziału Opolskiego SEP uwzględnia rozszerzone zebrania wyjazdowe z udziałem prezesów kół SEP, przewodniczących komisji, sekcji Oddziału na których zapoznaje się z problemami i osiągnięciami kół SEP    w realizacji zadań statutowych stowarzyszenia „w terenie”.

 Spotkanie rozpoczęło się od krótkiej wędrówki po forcie w towarzystwie przewodnika ubranego w mundur jaki nosili żołnierze Legii Polsko – Włoskiej. Fort II powstał w latach1865-66 jako prowizoryczne umocnienie, lecz kilka lat później, bo w 1871-73 został przebudowany na artyleryjski fort stały. Wędrując po kazamatach, galeriach strzelniczych (Fort II to kaponiera rewersowa) oraz dnem suchej fosy wracamy do kaponiery czołowej. To ponad godzinne zwiedzanie zakończył wystrzał armaty sygnalizując kolejny etap spotkania. Inne informacje o Forcie II można znaleźć w „kronice” pod datą 2014-08-30.

Po fortecznym poczęstunku, który uzupełnił nadwątlone siły uczestników zebrania nie przyzwyczajonych do dłuższego bytowania w forcie raźno przystąpiono do obrad, które rozpoczynają się w podwójnej kaponierze „sercu” dawnych koszar fortu.

Obradom Zarządu przewodniczył Prezes Oddziału Opolskiego SEP  kol. mgr inż. Leszek Kosiorek. Działalność kół SEP przedstawili: Koła SEP nr 28 Ziemi Nyskiej  prezes koła kol. Marian Osipiuk; Koła SEP nr 10 przy RSWN  prezes kol. Mieczysław Kubik. Sprawozdanie z działalności Oddziałowej Komisji ds. Młodzieży i Studentów omówił jej przewodniczący kol. Arkadiusz Gardecki.   Szczegóły wystąpień osób referujących w protokóle zebrania z posiedzenia Zarządu Oddziału Opolskiego SEP.

Część ”techniczna” zebrania to prelekcja kol. Lisowskiego Antoniego (zasłużonego seniora SEP; członka Komitetu Naukowo – Technicznego FSNT – NOT  ds. Gospodarki Energetycznej)  na temat: ”Energetyka prosumecka i spółdzielnie energetyczne; opłacalność wykorzystania PV (fotowoltaniki) i wiatru; oferta BOŚ – banku; opłacalność magazynów energii elektrycznej”. Prosumeci to podmioty inwestujące w mikrogeneracje na własny użytek (wykorzystując OZE) – stają się odbiorcami i producentami energii elektrycznej jednocześnie, a nadwyżki mogą sprzedawać do sieci. To nowy kształt systemu, gdzie odbiorca jest aktywnym jego uczestnikiem. Wykład był głęboki i wyczerpujący dla uczestników…    To już koniec spotkania.

Powoli zapada zmrok sygnalizując konieczność  powrotu do realiów dnia codziennego kończąc jednocześnie to krótkie spotkanie z forteczną Nysą, współczesną gościnną Ziemią Nyską i członkami Zarządu Koła SEP nr 28 – gospodarzami tego spotkania.

2015 – 05 – 31    Rajd turystyczny w  Góry Sowie oraz „Majówka w Arboretrum” z udziałem młodych sympatyków koła i ” turystów górskich”

 Autobusik ruszył, towarzystwo trochę onieśmielone i zatroskane.

 Nie wszyscy uważnie ogłoszenie przeczytali, a może na niezawodną „Biedronkę” liczyli i tym sposobem bez zaopatrzenia zostali. Dziś niedziela i pora wczesna, baza zakupów nieosiągalna. Turysta górski ze sobą prowiant i nie tylko prowiant nosi i nikogo się o nic nie prosi. Góry mają swoje zwyczaje. Próby poprawienia nastroju poprzez śpiew piosenek bez wsparcia instrumentu przynoszą mały postęp w „rozruszaniu” towarzystwa, no… może mały jest.

Turystom humory się poprawiły, gdy na otwarty sklep trafiły i w kiełbaski oraz wszystkie inne dodatki się zaopatrzyły. Tak też dla nastroju poprawy ”nasze” Panie każda lizakiem wyróżnione zostały. Już jest radośniej i wesoło.

Oto i parking na Przełęczy Jugowskie (800m.n.p.m.) – początek naszej wędrówki w góry. Ruszamy czerwonym szlakiem. Ścieżką, zalesionym zboczem mijając po drodze drewniane szałasy. Leśna polanka – Kozie Siodło, tutaj schodzi się kilka szlaków. Jeszcze trochę i już w dali majaczy szczyt Wielkiej Sowy(1015m. n.p.m. ) z charakterystyczną betonową wieżą widokową, która ma już 109 lat. Wybudowana w  latach 1905 -1906. Nazwana więżą Bismarcka, dziś nosi imię Mieczysława Orłowicza – polskiego turysty – krajoznawcy. Jej poprzedniczka wieża drewniana, stała tu od 1886 do 1904 roku i miała wysokość 30m. Obecna żelbetonowa ma tylko 23,16 metrów wysokości (128 schodów w tym 42 – ostatnie metalowe).

Już na szczycie Wielkiej Sowy – 1015m n.p.m. To najwyższy szczyt Gór Sowich (Sudety Środkowe), szczytu należącego do ”Korony Gór Polskich” podobnie jak „nasza” Biskupia Kopa. Z platformy widokowej wieży podziwiamy piękną panoramę Sudetów i Pogórza Sudeckiego. Zdania oglądających widoki są podzielone co do poszczególnych obiektów =co jest co?= .  Tu na wieży przydałby się jakiś szkic terenu, zresztą nie tylko na wieży materiałów poglądowych brak, ale za wstęp skasowali na pocieszenie widoki z wieży wspaniałe pozostały. Kolejna niespodzianka to brak drewna na ognisko, ale cóż to dla przedsiębiorczych energetyków – przysmyczamy drewno i już z ogniska dym się snuje również ku zadowoleniu innych turystów odwiedzających Wielką Sowę. Kiełbaski się smażą, my regenerujemy siły i ruszamy w drogę powrotną schodząc szlakiem do Rzeczki. Po drodze wstępujemy do mijanych schronisk: „Sowa”- jeden z najstarszych tego typu obiektów;   „Orzeł”- wybudowany w 1931 przez mistrza krawieckiego Juliusa Dintera i był to wzorcowy hotel górski ; „Szyprówka – Chata pod Sową” na Przełęczy Sokola. Baza górskich wycieczek rowerowych, obok stok narciarski.

Słoneczko świeci, a my realizujemy kolejny etap – przejazd do Arboretum w Wojsławicach i jego zwiedzanie.

Arboretum to filia Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Wrocławskiego.

To miejsce które odwiedzają corocznie tysiące gości, których przyciągają tutaj niezwykłe okazy przyrody i największe w Polsce kolekcje żywych odmian różaneczników, bukszpanów oraz największa w Europie kolekcja liliowców. Nadal wytycza się tu nowe alejki i sadzi ciekawe, nowe odmiany roślin, by służyły ludziom nauki oraz rzeszom zwiedzających (powierzchnia ogrodu to 7,48ha).

Arboretum szczyci się wpisem do rejestru zabytków kultury. Istnieje od 1811 roku. Ciekawostką  jest też to, że tu można również oglądać przedmioty gospodarstwa domowego, narzędzia stosowane w dawnej zagrodzie – domu. Przykładowo żelazko na „dusze” lub węgiel drzewny, wirówka do mleka zwana też centrofugą, prasa do sera czy znane tary do prania no i ’’Frania”- pralka, warsztat stolarski, kuźnia z paleniskiem i miechem; o młockarniach, wialniach, siewnikach i koparkach konnych nie wspomnę. Dziś są to już eksponaty muzealne, którymi posługiwali się nasi ojcowie, a dziadkowie na pewno. To już historyczna technika, choć dla części zwiedzających jeszcze żywa.

Przy takiej różnorodności tematyki Arboretum zwiedzamy grupkami lub indywidualnie zgodnie z upodobaniami.

Spędziwszy godzin kilka na łonie natury, naładowawszy akumulatory życia wracamy do rodzinnej Nysy, gdzie jak się okazało dla chętnych i spragnionych kolejnych wrażeń tym razem związanych z kulturą czeka niecodzienne widowis- ko. Widowisko dla wszystkich  p.t. „Wznoszę oczy me” w kościele Najświętszej Marii Panny w Rynku Solnym w wykonaniu „Nysa Gospel Choir”(PWSzZ). Słuchając ciekawej muzyki w „towarzystwie” nastrojowego mapingu świateł eksponowanego w kościele i zewnętrznych budynkach otaczających kościół można było oddać się doznaniom płynących z głębi duszy. W nietuzinkowej szacie świetlnej prezentowały się budynki wokół nyskiego Rynku Solnego. Szkoda, że Nysa tak wspaniale nie wygląda codzienne, a tylko okazjonalnie. Byłem, podziwiałem i nie tylko ja, piszący te słowa.

Dzień naprawdę ze wszech miar udany. Specjalne podziękowanie dla Wojtka Trzaskowskiego, którego aktywność sprawiła, że eskapada nabierała rumieńców i … było klimatycznie. Wojciechu jesteś Wspaniały!

Tradycje koła SEP nr 28 Ziemi Nyskiej nie giną.  Oby więcej takich było.

  2015 – 06 – 12/13    Wycieczka techniczna do:  ETI Polam Pułtusk – zakładu produkcji wyłączników, bezpieczników, rozdzielnic i podobnego sprzętu; Parowozowni w Skierniewicach.

Będąc w Pułtusku zwiedzimy miasto i poznamy jego walory oraz atrakcje, bo tak nakazuje tradycja naszego koła. Coś z techniki, coś z krajoznawstwa i … troszkę przyjemności dla siebie.

W drogę. Jest okazja, więc dosypiamy wcześnie rozpoczęty dzień, a do Pułtuska (to jeszcze za Warszawą) kawałek drogi jest. Już dospani…… po kilku godzinach jazdy meldujemy się przed zakładem.

Kilka in­formacji o zakładzie który odwiedzamy. ETI – Polam Sp. z o. o. w Pułtusku to zakład powstały przez połączenie FSE „Polam – Pułtusk” S.A. (Polska) z udziałem kapitałowym 40%  i ETI ELEKTROELMET d.d. IZLAKE (Słowenia) z udziałem kapitałowym 60% (jest to największa w Europie fabryka sprzętu elektrotechnicznego ). Po modernizacji zakładu, Polam w niczym nie przypomina dawnego.

Dziś to wiodący producent w Polsce produktów elektrotechnicznych. Obecnie jest posiadaczem Certyfikatu ISO 9001. Główny cel działalności to oferta zabezpieczeń instalacji elektrycznych przed przetężeniem i przepięciem oraz zabezpieczenia urządzeń elektrycznych przed porażeniem. Oferta ETI Polam to przede wszystkim różnego rodzaju bezpieczniki, wyłączniki nad prądowe i przeciwporażeniowe, rozdzielnice mieszkaniowe, oprawy oświetleniowe i oprawki. Część asortymentu produkowana jest nadal tradycyjnie na taśmach obsługiwanych przez ludzi, ale takie są uwarunkowania produkcyjne. Stąd mimo unowocześnienia produkcji, rozszerzenia gamy wyrobów zakład mimo restrukturyzacji nie zwolnił swoich pracowników, a przyjął nowych ( 2008 r.– 368 osób). Taki system pracy jest tutaj konieczny, choć może mało dynamiczny. Ta monotonia została porówna do „naszej” codziennej pracy, gdzie zawsze coś się dzieje, czasem w nadmiarze. Do tego już się przyzwyczailiśmy, a może i polubiliśmy. Te porównania z pracą, później z Nysą jako miastem, czy w ogóle takie refleksje – skojarzenia będą nie wiem dlaczego, ale często nam towarzyszyć w tej wycieczce. Może taki nastrój, pora refleksji – to, to… też coś nowego.

Zapoznane się z produkcją w zakładzie kończy briefing na którym przedstawio -no również nowości ETI Polam perspektywy rozwojowe zakładu i firmy.

To dzięki kol. Darkowi Iżyckiemu i jego współpracy z tym zakładem byliśmy gośćmi ETI i dane nam było zobaczyć produkcje Polamu jak i odbyć ciekawą wycieczkę po „Wenecji Mazowsza”.

Po wizycie w zakładzie i posiłku czas na bliższe zapoznanie się z historycznym

Pułtuskiem ( 700 lat historii przemówi do nas). Pułtusk – to bogata przeszłość i wspaniałe zabytki. Po mieście oprowadza nas licencjonowany przewodnik.

Kto pamięta jeszcze wycieczkę do Paryża, Łuk Triumfalny w Paryżu i napis Pułtusk. Pamiętną bitwę pod Pułtuskiem w 1806 roku upamiętniono bowiem na Łuku Triumfalnym oraz w jednej z kaplic paryskiego kościoła Inwalidów.

Zresztą pół roku później wojska napoleońskie „odwiedziły” też Nysę.

Informacji wiele, ale niewiele utrwaliło się w naszych głowach. Postaram się więc przypomnieć te najważniejsze. Warto wspomnieć o rynku brukowanym kamieniami (panie w szpilkach mają tu duże szanse połamać obcasy), ale najważniejsze to to, że to najdłuższy, brukowany rynek w Europie (dł.380m).        Na tymże rynku ratusz miejski ze starą gotycko renesansową wieżą ratuszową (gdzie mieści się Muzeum Regionalne, a z 7-mej kondygnacji wieży podziwiać można niepowtarzalną panoramę mazowieckiej krainy).

Kolejne skojarzenie… to jak w Nysie – cenny zabytek na początku rynku to  XV-wieczna kolegiata (bazylika mniejsza) p.w. Zwiastowania NMP z  niepow -tarzalnym barokowym wnętrzem, ołtarzem i prawdziwą perełką znajdującą się na suficie. Określaną jako tzw. ”sklepienie pułtuskie”, czyli ogromna dekoracja  malarska o roślinno-ornamentalnym charakterze (największa tego typu w kraju),  wykonana przez weneckiego architekta Jana Baptyste. Przedstawiona za pomocą geometrycznej sieci połączonych kół przypominających rybie łuski, a ambona ma kształt … łodzi.

Obok kościoła (kolegiaty) cztero kondygnacyjna, klasycystyczna dzwonnica.

Na drugim skraju rynku fontanna chodnikowa podobna do tej nyskiej tyle, że okrągła. Dalej urokliwa renesansowa kaplica – rotunda  p.w. św. Marii Magdaleny (zwana popularnie „Magdalenką”). 

Rynek wraz z zamkiem tworzy jakby wyspę (jedyna taka na Mazowszu). Okalają ją rozwidlające się wody Narwi, tworząc niezbyt szerokie kanały nad którymi spotkać można liczne i ciekawie zbudowane mostki.

Pułtusk i Nysa to miasta, gdzie często biskupi rezydowali. W Pułtusku – płoccy. Skoro biskupi często tu bywali to i swoją wspaniałą siedzibę posiadali. Zamek    biskupi obecnie Dom Polonii, wygląda okazale. Budynek na planie podkowy,    to teraz kompleks hotelowo – konferencyjny kusi zabytkowymi wnętrzami, staropolską kuchnią i przystanią.

Gondole cumują w przystani, a to krok od zamku biskupiego. Rejs zamkowymi gondolami po kanałach i błękitnej rzece Narwi czasem wraz z romantyczną kolacją na łodzi sugerowaną w niektórych reklamach w otoczeniu nadnarwiańskiej przyrody to niezapomniane przeżycie. Gondole, w wyglądzie nie do końca takie jak weneckie. Mnie kojarzą się raczej z dalekowschodnimi łodziami rzecznymi pokazywanymi często na filmach sensacyjnych. Dość porównań.

Wsiadamy i płyniemy podziwiając Mazowiecką Wenecję. Poruszamy się wąskimi odnogami rzeki tworzącej kanały (stąd nazwa Wenecja Mazowsza – łącznie to ponad 4km kanałów). Przepływamy obok pułtuskich bulwarów „im.1Pułtuskiego Batalionu Saperów”, może mniej miejskie i dostojne jak opolskie, ale bardziej pokazujące walory zawsze ciekawej, niepowtarzalnej natury. Kontynujemy rejs Narwią wpływając w urokliwą otulinę Nadwarciańskiego Parku Krajobrazowego leżącego na skraju Puszczy Białej – pozostałości po dawnej Puszczy Mazowieckiej. Jest okazja poobserwować liczne ptactwo wodne i ich siedliska, oraz urokliwe zakola rzeki.

Po interesującym rejsie pułtuskimi gondolami czas na uroczystą kolacje.      Choć ta restauracja to nie „Sowa & Przyjaciele”, ale opis będzie krótki „kolacja ze wszech miar udana, a uczestnicy jej zadowoleni”.

W kolejnym dniu czas na technikę. Program krajoznawczy został wyczerpany. Zapoznamy się z techniką minionego wieku, parowozownią w Skierniewicach.

To Prezes Koła znany z zamiłowania do ciekawostek technicznych odkrył „kaliber ciężki”. Parowóz to już relikt minionych lat, choć część z nas z łezką w oku go wspomina, szczególnie jeśli kiedyś iskierka z lokomotywy w oko wpadła, a bywało tak gdy się patrzyło przez otwarte okno pędzącego pociągu, a wiatr włosy porywał. Dziś już często i okna nie otworzysz, bo klimatyzacja.

Historia Skierniewickiej parowozowni jest długa, wiec pokrótce. Parowozownia powstała na historycznym szlaku Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Stanowi wpisany do rejestru zabytków architektury kompletny zespół historycznych budynków i budowli służących do obsługi lokomotyw parowych datowany na rok 1846. Budynki zachowane do dziś pochodzą z lat 1858-1942. Zbudowane są w stylu modernistycznym z czerwonej cegły wg znormalizowanego projektu  Dyrekcji Generalnej Kolei Wschód w Krakowie. Kompleks parowozowni posiada oryginalne wyposażenie techniczne – zarówno warsztatowo-naprawcze, jak i zewnętrzne urządzenia do obsługi lokomotyw (obrotnica, żurawie wodne, windy węglowe, kanały szlakowe z wyciągiem z lat 1920-1950). Głównym obiektem zwiedzania jest hala wachlarzowa o 23 stanowiskach. Najstarszym istniejącym budynkiem kompleksu jest budynek dawnej wieży ciśnień i łaźni nad rzeką Łupią, datowany na rok 1858 oraz pompownia z roku 1880.

W parowozowni zgromadzona jest trzecia pod względem wielkości kolekcja  zabytkowego taboru kolejowego (normalnotorowego),często to unikaty na skalę europejską, a licząca ponad 100 egzemplarzy. Zgromadzone eksponaty pochodzą z okresu 1850-1960 i są dobrane reprezentatywnie w stosunku do dziejów polskiego kolejnictwa. W kolekcji znajdują się też unikalne pojazdy, zachowane w jedynym egzemplarzu w Europie (np. wagon akumulatorowy systemu Wittfelda z 1913 r., pruski parowóz pospieszny typu S6 z 1912 r. jako przekrój dydaktyczny).

Ciekawostka energetyczna – to przewoźna podstacja trakcyjna ASEA, a telekomunikacyjna – to jedyna w kraju ręczna kolejowa centrala telefoniczna.

Zmęczeni upałem, oszołomieni wielkością powierzchni do oglądania, mnogością informacji i różnorodnością sprzętu po kilu godzinnym spotkaniu „na żelaznym szlaku”, z zadowoleniem wracamy do autobusu (przynajmniej część uczestników – choć byli też mocno zaangażowani w zwiedzanie i chłonni informacji).

Ruszamy w drogę powrotną, jeszcze kawałek drogi przed nami.

Quizy i krzyżówki na topie; to pytanie dla uważnie zwiedzających parowozownie. Po czym już z daleka można rozróżnić parowóz pospieszny/osobowy od towarowego?  Odpowiedz na końcu „rocznika 2015”

Na koniec

‘ w świecie ciekawie, ale w domu przyjaźnie, swojsko i wcale nie gorzej ‘

To dobrze, że podróże dają takie możliwości porównania…

 2015 – 08 – 30    II SEP -owski Rajd Rowerowy.

 Celem rajdu – Farma Wiatrowa w miejscowości Lipniki

Oto rodzi się {a może się mylę} nowy rodzaj imprez organizowanych przez członków koła SEP nr 28 Ziemi Nyskiej. Cykliczna impreza, bo to już druga wędrówka na rowerach w historii koła. Pierwsza w zeszłym roku. Cykliści i nasi wspaniali i niezastąpieni sympatycy też dokładają swoją „inną cegiełkę” do tradycji koła, choć zgodnie z zasadą  „coś z techniki, coś z krajoznawstwa i troszkę przyjemności” . To i ekologiczne i na czasie.

Wskakujemy na siodełko i w drogę. Jedziemy w stronę Otmuchowa potem Sarnowic. Farma wiatrowa LIPNIKI z dala kusi nas swoim widokiem.

Składa się ona z 15 elektrowni wiatrowych RE power MM92.NH.80. Jej moc całkowita wynosi 30,75 MW. Turbina charakteryzuje się max mocą jednostkową 2,05 MW i jest osadzona na stalowych wieżach rurowych o wysokości 80 m posadowionych na żelbetonowych fundamentach wysokich na  3,30 m. Elektrownie wyposażone są w trzy łopaty omiatające koło o średnicy 92,5 m oraz gondolę z generatorem mocy i skrzynią biegów. Posiadają asynchroniczne generatory energii elektrycznej wytwarzające prąd o napięciu 0,69 kV. Elektryczne układy sterowania znajdują się na dole wieży, a transformatory napięcia 0,69 kV/20 kV usytuowane są obok wież. Elektrownie wiatrowe połączone są w dwie grupy: 1÷7 i 8÷15, z których dwoma kablami moc wyprowadzona jest do abonenckiej stacji transformatorowej 110/20 kV o mocy 31,5 MVA, zlokalizowanej ok. 7,5 km od farmy w miejscowości Cieszanowice.

To pełna charakterystyka techniczna farmy. Właścicielem farmy jest spółka TAURON Ekoenergia, która jest właścicielem czterech farm wiatrowych (a wchodząca do Grupy TAURON ) i.… obcym wstęp wzbroniony.

Z konieczności to nasi wspaniali energetycy zgodnie ze swoimi możliwościami zaznajamiają wycieczkowiczów z możliwościami OZE (odnawialnych źródeł energii). W sukurs przychodzi nieznajomy, który rozszerza ciekawym arkana działania wiatraka – elektrowni ku zadowoleniu wszystkich. Jak to czasem mało trzeba by poznać coś nowego.

To wszystko za sprawą kol. Jacka Bułdysa, który był głównym organizatorem imprezy i jego inspiratora. To fajnie, że działać w kole może każdy kto ma ciekawy pomysł i mu się chce odejść od życiowych standardów i coś zrobić.

Dzięki odważnym, oby ich w przyszłości nie zabrakło.

2015 – 09 – 15      Wyjazd na „Targi Energe Tab”  w Bielsku– Białej.

 W programie prelekcja firmy Tele Fonika Kable SA.

 To już 28 edycja Międzynarodowych Energetycznych Targów Bielskich

Stowarzyszenie Elektryków Polskich Ziemi Nyskiej to chyba jedno z nielicznych stowarzyszeń (może nie tylko na Ziemi Nyskiej), które jednoczy ludzi chcących poznać nowości techniki, czyli jak to się popularnie mówi ludzi „na topie techniki” znających bieżące nowości i trendy w swoim zawodzie (co jest też jednym z statutowych celów stowarzyszenia).Temu mają służyć organizowane przez zarząd koła wyjazdy na targi branżowe. To kolejny już wyjazd członków koła SEP nr 28 Ziemi Nyskiej, na targi „energetyczne”. Wyjazdy na targi odbywają się rok rocznie często przy współuczestnictwie członków SEP z innych kół: koła nr 10 przy Rejonie Wysokich Napięć w Nysie i koła nr 31 przy Rejonie Energetycznym w Paczkowie. Można już mówić o tradycji „targowej”, a wyjazdy na targi zawsze cieszą się dużą frekwencją wśród SEP-owców.

To największe w Polsce targi nowoczesnych urządzeń, aparatury i technologii dla przemysłu energetycznego, i jedno z najważniejszych spotkań czołowych przedstawicieli sektora elektroenergetycznego. Ekspozycja targowa realizowana była w następujących obszarach tematycznych: przesył, dystrybucja i rozdział energii elektrycznej i cieplnej, wytwarzanie energii elektrycznej i cieplnej, elektrotechnika i elektronika przemysłowa. W targach uczestniczyło ponad 700 wystawców z 17 krajów Europy i Azji. No i jak z takiej mnogości wszystkiego kontynuować opis i wrażenia zwiedzających. Pozostawię je do indywidualnej oceny każdemu zwiedzającemu targi, no może przypomnę hybrydowe samochody BMW, które cieszyły się dużym zainteresowaniem odwiedzających  (obok stoiska Schneider‘a). Przypominam, że Strategicznym Partnerem targów „ENERGETAB 2015” jest TAURON Polska  Energia SA.

Organizatorem wspólnego wyjazdu energetyków z rejonu Nysy był kol. Andrzej Pietruszewski – członek zarządu koła SEP Nr 28 Ziemi Nyskiej. Jak Andrzej coś organizuje to rozrywki i krajoznawstwa nie brakuje, za co koleżeńskie podziękowania i staropolskie „Sto lat”….

Po dużej dawce topowych hitów techniki mały łyk średniowieczności.

Oto jesteśmy w „Warowni Pszczyńskich Rycerzy”. Tu oddychamy staropolską atmosferą. Smakujemy przysmaki starej kuchni dworskiej i śląskiej z sutego jadłospisu. Po jedzeniu już prawie czujemy się jak rycerze warownego grodu. Możemy stoczyć rycerski pojedynek nie tylko w marzeniach, ale i w realu. Przeciwnikiem może być nawet twój szef, więc walcz- warto.

Dość dobrego i trzeba dalej w drogę … do domu i rzeczywistości, ale … gdzie Ci będzie lepiej niż w kole SEP nr 28 Ziemi Nyskiej.

2015   –      Wycieczka do Grecji. W programie zwiedzanie Meteorów, 

09 /10  –      Aten, Olimpu, Salonik, Dionu, Litochory. Pobyt na Riwierze  

– 25/04  –      Olimpijskiej. Nie zabraknie również czasu na plażowanie i kąpiel w Morzu Egejskim.

W tejże wycieczce nie uczestniczyłem, ale obowiązki kronikarskie spełnić nadal chciałem, więc o wydarzenia uczestników wycieczki pytałem. Co usta życzliwe przekazały moje palce dla Was zapisały. Napisałem co się dowiedziałem, ale nie plotkowałem. No, ale co myśli głowa (czytającego) tego nie wiem – można wypowiedzieć swoje uwagi {lech.kotlinski@tlen.pl}.

 Pierwszy dłuższy kontakt z Grecją to krótki pobyt i szybki relaks w hotelu ”Phoenix„ w miasteczku Olimpic Beach(Riwiera). My jak Feniks odradzamy się szybko po trudach podróży. Ten hotel będzie naszym miejscem regeneracji sił, odpoczynku. Tu będziemy zażywać kąpieli morskich i słonecznych. Po krótkim wypoczynku wędrujemy do Paralii turystycznej stolicy Riwiery Olimpijskiej.

Niebawem już pierwsza dalsza wycieczka – do Salonik drugiego co do wielkości miasta Grecji. Thessaloniki założone w 315 roku p.n.e. przez króla Kassandera i nazwane na cześć swojej pięknej żony Tessaloniki – córki Filipa II. To stolica prowincji Macedonia, najważniejszy w kraju port. Zwiedzamy nadbrzeże  –promenadę {paliada} i najbardziej rozpoznawalny zabytek miasta ”Białą Wieże” pozostałość po 8 km murach miejskich. Tu mieści się kolekcja bizantyjskich ikon i taras widokowy na paliade. Obok konny pomnik Aleksandra Wielkiego, Plac Dikastirion z łaźnią turecką i rzymskim forum, Łuk Galeriusza i Rotundę św. Jerzego (zabytki z okresu rzymskiego), a stojący obok minaret to jedyny w mieście. Saloniki mają też najwięcej kościołów bizantyjskich spośród wszystkich miast greckich. Kościół św. Dymitra {Agios Dimitrios} to największy kościół w Grecji. Poświęcony patronowi Salonik św. Dymitrowi – rzymskiemu legioniście, który przyjął wiarę chrześcijańską. Według legendy to tu był torturowany i zamordowany. Zwiedzamy i podziwiamy piękną architekturę wnętrza. Przemieszczamy się na Górę Olimp – siedzibę greckich bogów. Bogów nie spotykamy, ale piękną przyrodę i widoki tak. Po drodze odwiedzamy wodospad Zeusa z Wannami Afrodyty w wąwozie rzeki Enipeas (masyw Olimpu).Tu krótka chwila na sesję zdjęciową. Dalej do Litochoro, gdzie zwiedzamy kościół św. Mikołaja i spotykamy się z księdzem wyznania greko-katolickiego.

Ciekawe spotkanie.

Kolejny dzień to podróż statkiem na Skiathos (urocza wyspa z plażą), podczas którego odbył się „Taniec – zabawa piratów”. Wieczorkiem uczestniczyliśmy w ‘’Wieczorze Greckim” – podziwialiśmy taniec grecki syntraki przy rytmicznych, ekspresyjnych dźwiękach buzuki, degustowaliśmy restine (tradycyjne białe wino greckie o charakterystycznym żywicznym zapachu i subtelnym posmaku). Jak słyszałem bardziej cenionym trunkiem było tsipouro{ czytaj cipuro}, na Krecie zwane też raki. Tsipouro nie należy mylić z narodowym trunkiem greków – ouzo (wódka o smaku anyżowym). Dobre Tripuro nie powinno mieć dodatku anyżu, {to taka moja uwaga i nie tylko moja}. Restina i uozo to smaki Grecji.

Pogoda w Helladzie nas nie rozpieszczała, często bywało pochmurnie i padało. Na pochmurnym nieboskłonie „nasz” pilot p. Witold też nie błyszczał. Pilot dbał o turystów – robił wszystko by się nie przemęczali (i on też), ale by szybko pieniążki wydali. Turysta spłukany, to wycieczkowicz zminimalizowany. Nie szuka dodatkowych przygód, tsipouro, wyszukanych kremów na bazie miodu i śródziemnomorskiej oliwki czy ciekawych pamiątek. To gdzie pójdzie ?? nigdzie.

Nowy dzień przynosi kolejną wycieczkę do Meteorów {meteora } czyli „zawieszone w powietrzu”}. Był to pełen wrażeń i niezapomnianych widoków podjazd do zespołu klasztorów prawosławnych{monastyrów} „zawieszonych” na skałach do których dawniej dostawano się po linach. Dziś dla wygody można to zrobić prościej – wybudowanymi specjalnie dla turystów schodami. W sumie zbudowano ich 24, ale do dziś pozostało sześć(4 męskie i 2 żeńskie). Nasza grupa zobaczyła dwa św. Mikołaja Odpoczywającego {Agios Nikolaos} i świętej Trójcy {Agios Trados – Agiia Trada}. To były wspaniałe widoki, niezapomniane przeżycie, również okazja, by zrobić ciekawe zdjęcia. Zobaczyliśmy też pracownie ręcznego „pisania” ikon bizantyjskich, gdzie poznaliśmy procesy ich tworzenia.

Jeszcze brzask nie oznajmił kolejnego dnia wycieczki, a już dzielni podróżnicy – członkowie Koła SEP nr28 Ziemi Nyskiej i ich sympatycy pędzą autokarem do stolicy Grecji Aten po kolejną porcję turystycznych wrażeń. Na początek niepowtarzalna choreograficznie i widowiskowo „Zmiana warty” przed Grobem Nieznanego Żołnierza( w głębi gmach parlamentu) w wykonaniu żołnierzy Gwardii Narodowej {evzones} w charakterystycznych uniformach ze spódniczkami i pomponami. Tego się nie da opisać, to trzeba zobaczyć; można też na CD z pobytu naszej wycieczki – „Grecja 2015” autorstwa kol. Andrzeja Pietruszewskiego (polecam; ciekawe). Grecja kolebka olimpiad, więc zaczynamy od pobytu na olimpijskich stadionach – współczesnym i starożytnym. W zwiedzaniu pomaga nam miejscowy przewodnik. Kolejnym krokiem na ateńskiej ziemi był Akropol (perła architektury światowej). Bramą Beulego obok Świątyni Nike Apteros  przez Propyleje dochodzimy do Partenonu – sławnej Świątyni Ateny eksponowanej prawie na każdej widokówce z Aten.  Akropol Ateński (zwany Górnym Miastem) zniszczony podczas wojen z Persami. Odbudowany. Powstają tu świątynie: Pantenon (nazwę wywodzi od Ateny Partenos  czyli Ateny Dziewicy). Jest to jedna z centralnie usytuowanych budowli zaprojektowana w porządku doryckim. W centralnym punkcie świątyni stał posąg patronki miasta Ateny wykonany ze złota i kości słoniowej. Teatr Dionizosa wielokrotnie modernizowany, ale zawsze uchodził za najsłynniejszy teatr grecki na którym  wzorowano wszystkie inne teatry w Grecji. Opuszczamy skaliste wzgórze Akropolu by nacieszyć się również innymi pamiątkami starożytności. Plaka to jedna z najstarszych dzielnic starożytnych Aten. Tu znajdowała Agora, czyli rynek stanowiący ośrodek życia politycznego i gospodarczego Aten. Świątynia Zeusa Olimpijskiego – to największa świątynia w starożytnych Atenach. W jej wnętrzu znajdowały się m.in. 104 marmurowe kolumny, kopia posągu Zeusa z Olimpu oraz posąg cesarza Hadriana. Do współczesnych czasów przetrwało zaledwie 15 kolumn, pozostałe leżą na ziemi. Po posągach nie ma żadnego śladu. Kolejny zabytek to Wieża Wiatrów – ośmioboczna marmurowa wieża(gdzie każda ściana poświęcona była innemu bogowi wiatrów). Obecnie najlepiej zachowana budowla starożytna Aten. Na jej szczycie usytuowany był posążek Trytona. Byliśmy też na bazarze, gdzie handlarze rozkładają swoje różnorodne towary na straganach oraz wprost na ziemi. Co chwilę ocieramy się o pamiątki starożytności wędrując wąskimi uliczkami Aten. Dzień był pełen wrażeń, bo nie tylko zmiana warty, ale kontakt z historycznymi zabytkami Aten to uczta dla oka i nowy kufer wrażeń.

W trakcie wycieczki do Grecji była również okazja poznać „korzenie” naszej bawełnianej odzieży. Odwiedziliśmy plantacje bawełny. Zapoznaliśmy się z procedurą jej zbioru do dalszego przetwarzania, która po wielu zabiegach daje płótno bawełniane i …naszą odzież. Przebywaliśmy też w mieście najważniejszego boga – Zeusa – Dion, gdzie zwiedziliśmy miejscowe muzeum i ruiny, pozostałości po łaźniach publicznych, teatrze czy sanktuarium Demeter i Afrodyty Izydy. Podziwialiśmy niesamowite widoki z tarasów widokowych rozmieszczonych na zboczach Olimpu. Byliśmy w wąwozie Termopile miejscu – symbolu poświęcenia życia na polu bitwy, gdzie tylko dwaj greccy wojownicy przeżyli klęskę.

Wycieczka do Grecji w kuchni programów wycieczkowych koła długo się smażyła zanim ujrzała światło dzienne. Została podana do konsumpcji i zjedzona ze smakiem. To zasługa kol. Romana Sambora głównego inicjatora i organizatora tego smakołyku. Społeczność koła prosi o repetę w innym smaku w kolejnych latach.

2015 -11 – 13     Zebranie sprawozdawcze członków koła.

Turniej Kręglarski o „Puchar Prezesa Koła”.

Klub i restauracja  ”Bohemnia Club”

Koniec roku zbliża się siedmiomilowymi krokami. Czas na podsumowanie rocznej działalności koła – więc statutowe zebranie. Co się działo w tym roku nie będę się powtarzał, bo moi mili już wiecie czytając kronikę .”Błyskawica” relacjonowała je na bieżąco. Prezes z radością wręczył kolejną legitymacje członkowską kol. Łukaszowi Szewczykowi. W tym roku nowym członkiem koła został również kol. Piotr Robota. Witajcie w naszym gronie!

Z kronikarskiego obowiązku wspomnieć należy, że aktywność koła i jego zarządu doceniana jest przez organa nadrzędne SEP. Potwierdzeniem tego jest zajmowanie wysokich lokat w konkursach na najaktywniejsze koło SEP tak na szczeblu Oddziału jak i Ogólnopolskim. Na potwierdzenie:

  • II gie miejsce w grupie „B” w konkursie Najaktywniejsze Koło SEP Oddziału Opolskiego  w 2014 roku – Opole czerwiec 2015;
  • Dyplom dla finalisty grupy „C” w konkursie  „Najaktywniejsze Koło SEP” w roku 2014 od Prezesa Stowarzyszenia Elektryków  Polskich – Warszawa 28 maj 2015

To suche fakty, ale cieszą i sądzę, że dają inspiracje do dalszej aktywności członkom koła i jego zarządowi. Pamiętajcie kochani …. 

= Koło z klimatem;   Zarząd z pomysłem =  to Koło SEP nr28 Ziemi Nyskiej.

Podczas obrad Prezes koła przedstawił propozycje planu na rok 2016.

Szczegóły na kolejnych stronach kroniki. Mam nadzieję, że ukażą się one już w kolejnym roku wydania kroniki.

Turniej bowlingowy pełen emocji. Punkty i celne rzuty raz po raz zmieniały klasyfikacje wśród uczestników turnieju. Uczestniczyło 9 zawodniczek i 27 zawodników. Finał … – swoje mistrzostwo potwierdziła kol. Małgosia Klimas {106 pkt.} zdobywając ponownie (2014)  Puchar Prezesa, 2.miejsce Dorota Stecko{ 77 pkt.}, 3.miejsce Regina Górecka {74 pkt.}.

Nowym mistrzem i zdobywcą Pucharu Prezesa w grupie mężczyzn w 2015 roku został kol. Mariusz Jaz {127 pkt.}, 2.miejsce Dariusz Iżycki {113 pkt.}, 3.miejsce Marek August i Piotr Rozlazły {106 pkt.}.

Sądzę, że zdobyte puchary ozdobią rodzinne kolekcje zwycięzców.

Na koniec spotkania była też możliwość wyładowani emocji i odreagowania przy muzyce serwowanej przez DJ- a, klimatycznie, wesoło, tak jak to zawsze jest w towarzystwie SEP–owców, członków koła SEP nr 28 Ziemi Nyskiej.

Była poważna dyskusja, turniej, zabawa też była więc niebawem będzie …. też zabawa… Andrzejkowa. Do spotkania na zabawie.

2015 -11 – 27      Zabawa Andrzejkowa członków  i sympatyków Koła SEP nr 28 Ziemi Nyskiej. Dom Weselny „Galicja”. Muzyka  DJ Jang

Tak, tak… jak się bawić to się bawić. Taka tradycja i już. My nic nie będziemy zmieniać, a ubiegłoroczna forma Zabawy Andrzejkowej się sprawdziła – pozostajemy przy sprawdzonych wzorcach.

Tym razem organizator – dwie koleżanki „Sepowianki” – Małgosie (kol. Małgorzata Klimas która całą logistykę załatwiała oraz kol. Małgorzata Jarymowicz – Konior która pieniążki zbierała i doświadczenie zdobywała) zapraszają na tradycyjną wspólną zabawę do „Galicji”.

Tu zabawa toczy się wartko, humory uczestników dopisują, nogi same do tańca się rwą tak w parach jak i w kółeczkach. Kółeczka taneczne dawały możliwość wspólnej zabawy w czym pomagał pełen inwencji DJ Jang – przykład:. „baby z lewej/prawej, baba do przodu” – kto był ten wie, reszta co i jak przy kolejnych koleżeńskich spotkaniach. Furorę robiły też czupryny-peruki. Kto chce wiedzieć więcej niech słucha innych i żałuje, że nie był. Zabawa może nie do białego rana, ale większość uczestników nowy dzień przywitała w doborowym towarzystwie.

Jak zawsze fajnie było, no i się… skończyło.”Galicja” choć niczym szczególnym się nie wyróżniała, to członkowie koła, towarzyszące im osoby oraz przemili sympatycy Koła SEP wraz z DJ- jem stworzyli klimat tak dobrej zabawy, że żal było się rozstać.

Ten rodzaj wspólnego spędzania czasu sądzę, że warto wpisać do kalendarza Koła SEP nr 28 Ziemi Nyskiej na kolejny rok.

 Nowy już niebawem nadchodzi ….

2015  grudzień  Z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia wszystkim członkom SEP i ich sympatykom chwil pełnych radości i spokojnej, rodzinnej atmosfery, aby przy świątecznym stole nie zabrakło grona najbliższych, kochających się osób, pysznych potraw, mądrych rozmów, wesołych i pięknych polskich kolęd.

W Nowym Roku życzenia wielu sukcesów, doskonałych pomysłów i ich błyskotliwej realizacji, również działalność Koła SEP nr28 Ziemi Nyskiej by była bogata i różnorodna, by każdy z Nas aktywnie uczestniczył w swoich ulubionych; a Koło by było symbolem miejsca do którego zawsze chętnie się wraca.

Nic dodać, nic ująć tylko zapisać.

Życząc zapisuję.

Wasz kronikarz.

„B Ł Y S K A W I C A”   kronika KOŁA SEP nr 28 ZIEMI NYSKIEJ

Tekst  –   Lech Kotliński  (Lekot -„generał”)

Współpracowali – Dorota Stecko, Andrzej Pietruszewski, Franciszek Wachowski

Zdjęcia –  Gracjan Drewniak, Władysław Kamiński, Lech Kotliński, Wiesia Michałek, Andrzej Pietruszewski.

 Nysa A.D. 2015 

Ciąg dalszy nastąpi… 

Koło Ziemi Nyskiej Stowarzyszenia Elektryków Polskich
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.